Sheaffer VFM Czerwone.
Wymarzyłam sobie to pióro. Nie ukrywam, że wypróbowałam je kiedyś i wydawało mi się idealne. Zamówiłam sobie swój egzemplarz.
Tamten, którym wcześniej pisałam, miał złotą stalówkę w kolorze Light Gray. Ja zamówiłam czerwony z czerwoną stalówką.
Jakie zobaczyłam różnice? Bo niestety były. Szare pisało jak masełko. Stalówka M była mokra i pozostawiała grube linie, pisała lekko i przyjemnie. Nie było chwili, aby przerywała. Stalówka w czerwonym modelu była zupełnie inna. Czuć było opór i czasem wyczuwam skrobanie po kartce. Kilka razy przy szybkim pisaniu traciła atrament.
Byłam zaskoczona tak dużą różnicą. Czytałam kilka recenzji i to niestety czasem się dzieje. Masz dwa takie same pióra a zupełnie inny komfort pisania.
A czy Wy macie jakieś doświadzcenia z tym piórem?
*
Pani KoModa





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Miło mi, że masz ochotę podzielić się ze mną swoimi myślami. Dziękuję!