„Władza i uległość”
Watchman Nee
Są takie książki, które muszą poczekać aż pięć lat na przeczytanie. Są takie książki, które trafiają dokładnie w ten tydzień, w ten dzień. Watchmana Nee „Władza i uległość” pożyczyła mi koleżanka w 2020 roku. Jakoś nie miałam weny przeczytać jej wcześniej. Za to teraz idealnie wpisała się w moje potrzeby.
Temat autorytetu i władzy w kościele jest dosyć trudnym i często drażliwym tematem. Dlatego, aby wypowiadać się na ten temat potrzeba nam kogoś, kto robi to z wielkim sercem i delikatnością, ale i stanowczością. Kimś, kto opiera się na Piśmie. Watchman to nowonarodzony chrześcijan żyjący w Chinach. Spod jego pióra wyszło wiele budujących i ważnych publikacji. Wszystko co robił, miało wskazywać na Jezusa.
Nie ma przypadków. Są tylko znaki. Część książki była dla mnie ciężka. A to dlatego, że trudno mi się pogodzić ze wszystkimi tezami, które wysuwał autor. Choć wiem, że są prawdą. Nie wszytko co dobre jest proste, czy przyjemne. To tak jak z ćwiczeniami czy zdrowym odżywianiem. Wiemy, że to jest dobre dla naszego ciała, ale niekoniecznie jest smaczne czy wygodne. Tak samo jest z pracą nad sobą i ze zmaganiem się z naszą światową naturą. Kiedy doszłam do połowy książki, poruszane tematy jakby rozświetliły przede mną drogę. Coś co jest na topie: komu możemy podlegać, jak powinna zachowywać się władza, nasza wartość konta ocena innych, autorytet, ocenianie innych i dawanie rad. W tym czasie czytałam równocześnie dokładnie te same rozdziały Pisma Świętego. Pierwszy raz z taką uważnością wgryzłam się w historię Mojżesza po opuszczeniu Egiptu. Dla mnie to była emocjonująca i bardzo poruczająca podróż.
Lektura zostawiła mnie z pewnymi zmianami w sercu. Wiem, że jeszcze kilka lat temu nie podołałabym jej. Z całą pewnością byłaby dla mnie za trudna. Nie zdziwię się, jeśli za kilka lat całość byłaby dla mnie jeszcze owocniejsza.

Na taką książkę muszę mieć odpowiedni nastrój.
OdpowiedzUsuńWartościowe są te momenty, gdy książka stawia opór i zmusza do konfrontacji z własnymi przekonaniami. To chyba najcenniejszy rodzaj czytania, bo zostawia w człowieku trwały ślad. Cieszę się, że ta podróż okazała się dla Ciebie tak owocna.
OdpowiedzUsuńCzasami książka musi na nas poczekać, a może to my musimy poczekać na książkę, żeby nieco dojrzeć? Być gotową?
OdpowiedzUsuńTakie teksty – które łączą przemyślaną refleksję z osobistym tonem – są naprawdę wartościowe
OdpowiedzUsuń