Święta Bożego narodzenia to taki wyjątkowy czas w roku. Od początku grudnia tempo zaczyna rosnąć aż do Wigilii i tak nagle się zatrzymuje na dwa dni. Teraz możemy odpocząć i przysiąść na chwilę. Możemy złapać oddech. Mamy czas na chwile refleksji.
W tym całym zamieszaniu poznajemy Adę. Kobietę, która postanowiła zbojkotować święta. Nie chce już uczestniczyć w męczących spotkaniach z byłą teściową oraz byłym mężem i jego nową kobietą. Postanawia nie zjawić się z dziećmi w tych jakże zacnych progach a wyjechać. Chce odwiedzić swoją mamę, której nie widziała wiele lat. Nie układało się między nimi, ale teraz nadszedł czas, aby rozliczyć przeszłość, by iść dalej. Pakuje dzieciaki w auto i wyrusza w podróż. Po drodze zabiera na pokład tajemniczego i kąśliwego Igora oraz — nie uwierzycie! - Mikołaja z elfami. W tej sytuacji może się zdarzyć tylko jedno! Tak! Po drodze psuje im się auto. Całą gromadkę przypadkowych bohaterów czeka teraz przymusowy postój w ciepłej chatce Miłki. Każda z osób przeżyje w tym miejscu wyjątkowe chwile.
Na pierwszy rzut oka historia jakich wiele. Prosta i podnosząca na duchu, jednak autorka postanowiła pokazać nam coś więcej. Mamy tu dostęp do uczuć, motywacji i skrywanych przeżyć wielu postaci. Przekonujemy się, z jakimi dylematami mierzy się Ada, Igor czy Mikołaj. Życie zatrzymało się na chwilę i ta chwila okazała się wyjątkową i wspaniała, ale co zrobić dalej? Przy okazji historii Ady poznajemy też jej przyjaciółkę i kilka innych osób. Dla mnie największym zaskoczeniem była zrzędliwa i napastliwa teściowa, która zmienia się pod wpływem Roberto. Takich zaskoczeń jest co najmniej kilka, jeśli jesteście ciekawi, sięgnijcie po książkę.
Lubię książki, które wywołują u mnie wiele emocji. Które dotykają wiele tematów związanych z relacjami. W tej historii są one potraktowane dosyć delikatnie, ale przyjemnie było, chociaż ich dotknąć. Ta powieść jest życiowa. Nie znajdziesz w niej cukierkowego zakończenia. Wprawdzie pewne wątki są tak pozytywne, że trudno mi w nie było uwierzyć. Jak szczęśliwa gospodyni, która gości przez kilka dni 7 niespodziewanych nieznajomych. Musiała mieć z pewnością bogato zaopatrzoną spiżarkę. To z pewnością wpływ założonego, lekkiego formatu powieści. Dla mnie to przyjemnie spędzony czas.
30 gru 2025
Podziękuję za Święta. Gabriela Gargaś Recenzja.
Podziękuję za Święta.
Gabriela Gargaś
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Świetna recenzja. Bardzo zaciekawił mnie ten wątek trudnej relacji Ady z mamą – to sprawia, że historia wydaje się o wiele głębsza niż typowy świąteczny romans. Twoja uwaga o braku „cukierkowego zakończenia” to dla mnie największy plus, bo w święta też szukam w książkach autentyczności. Masz rację z tą spiżarnią, gospodyni musiała mieć anielską cierpliwość.
OdpowiedzUsuńZapraszam Cię też w wolnej chwili na mojego bloga książkowego – właśnie wrzuciłam nowe wpisy i bardzo liczę na Twoją opinię.
Nie lubię zbyt cukierkowatych zakończeń więc czuję, że to książka dla mnie.
OdpowiedzUsuń