30 gru 2025

Podziękuję za Święta. Gabriela Gargaś Recenzja.


Podziękuję za Święta.
 Gabriela Gargaś

Święta Bożego narodzenia to taki wyjątkowy czas w roku. Od początku grudnia tempo zaczyna rosnąć aż do Wigilii i tak nagle się zatrzymuje na dwa dni. Teraz możemy odpocząć i przysiąść na chwilę. Możemy złapać oddech. Mamy czas na chwile refleksji.

W tym całym zamieszaniu poznajemy Adę. Kobietę, która postanowiła zbojkotować święta. Nie chce już uczestniczyć w męczących spotkaniach z byłą teściową oraz byłym mężem i jego nową kobietą. Postanawia nie zjawić się z dziećmi w tych jakże zacnych progach a wyjechać. Chce odwiedzić swoją mamę, której nie widziała wiele lat. Nie układało się między nimi, ale teraz nadszedł czas, aby rozliczyć przeszłość, by iść dalej. Pakuje dzieciaki w auto i wyrusza w podróż. Po drodze zabiera na pokład tajemniczego i kąśliwego Igora oraz — nie uwierzycie! - Mikołaja z elfami. W tej sytuacji może się zdarzyć tylko jedno! Tak! Po drodze psuje im się auto. Całą gromadkę przypadkowych bohaterów czeka teraz przymusowy postój w ciepłej chatce Miłki. Każda z osób przeżyje w tym miejscu wyjątkowe chwile.

Na pierwszy rzut oka historia jakich wiele. Prosta i podnosząca na duchu, jednak autorka postanowiła pokazać nam coś więcej. Mamy tu dostęp do uczuć, motywacji i skrywanych przeżyć wielu postaci. Przekonujemy się, z jakimi dylematami mierzy się Ada, Igor czy Mikołaj. Życie zatrzymało się na chwilę i ta chwila okazała się wyjątkową i wspaniała, ale co zrobić dalej? Przy okazji historii Ady poznajemy też jej przyjaciółkę i kilka innych osób. Dla mnie największym zaskoczeniem była zrzędliwa i napastliwa teściowa, która zmienia się pod wpływem Roberto. Takich zaskoczeń jest co najmniej kilka, jeśli jesteście ciekawi, sięgnijcie po książkę.

Lubię książki, które wywołują u mnie wiele emocji. Które dotykają wiele tematów związanych z relacjami. W tej historii są one potraktowane dosyć delikatnie, ale przyjemnie było, chociaż ich dotknąć. Ta powieść jest życiowa. Nie znajdziesz w niej cukierkowego zakończenia. Wprawdzie pewne wątki są tak pozytywne, że trudno mi w nie było uwierzyć. Jak szczęśliwa gospodyni, która gości przez kilka dni 7 niespodziewanych nieznajomych. Musiała mieć z pewnością bogato zaopatrzoną spiżarkę. To z pewnością wpływ założonego, lekkiego formatu powieści. Dla mnie to przyjemnie spędzony czas.



2 komentarze:

  1. Świetna recenzja. Bardzo zaciekawił mnie ten wątek trudnej relacji Ady z mamą – to sprawia, że historia wydaje się o wiele głębsza niż typowy świąteczny romans. Twoja uwaga o braku „cukierkowego zakończenia” to dla mnie największy plus, bo w święta też szukam w książkach autentyczności. Masz rację z tą spiżarnią, gospodyni musiała mieć anielską cierpliwość.
    ​Zapraszam Cię też w wolnej chwili na mojego bloga książkowego – właśnie wrzuciłam nowe wpisy i bardzo liczę na Twoją opinię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię zbyt cukierkowatych zakończeń więc czuję, że to książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że masz ochotę podzielić się ze mną swoimi myślami. Dziękuję!