4 sty 2026

Tam, gdzie jest miejsce przy stole. Mag­da­ Knedler. Recenzja

Tam, gdzie jest miejsce przy stole. 

Mag­da­ Knedler.

Czy święta mogą być przełomowe? Utarło się, że to w sylwestra czynimy nowe postanowienia i nowe kroki ku lepszemu życiu. Jednak tym razem to święta były tym czasem, kiedy Emilia powiedziała dosyć.

Poznajcie Emilię, logopedę, spełnioną kobietę mającą przy sobie starszego partnera, lekarza. Z boku wyglądało to idealnie. I sama kobieta starała się prowadzić idealne życie pod dyktando zaborczego Krzysztofa. Do tego stopnia kontrolował jej życie, że nie miała czasu nawet zastanowić się nad tym, czego pragnie. Odcięta od znajomych i przyjaciół nie miała wokoło siebie nikogo. Niestety jej matka zapatrzona w eleganckiego narzeczonego córki i jego rodzinę, nigdy nie wstawiła się za córkę.

W wigilię jednak przelała się czara goryczy. Emilia jak stała, tak wyszła z domu i już nie wróciła. Wszystkim wydawało się, że to jakieś fanaberie. Czekali na powrót i skruchę. Nie doszło do tego. W okolicy znalazły się życzliwe osoby. Postanowiły pomóc potrzebującej. Pewne małżeństwo najpierw otworzyło swój dom dla niej. Później pomogło jej się usamodzielnić i wynająć pokój u znajomego. Ta relacja będzie, jak się później okazuje, miała duży wpływ na oboje. Artur też miał trudne relacje ze swoją partnerką. Tak samo, jak Andrzej który samotnie wychowywał córkę. Do nich grupy dołączają kolejne osoby. Żadnej z nich los nie oszczędzał (a raczej ich bliscy). Wspólnie stali się dla siebie wsparciem, odskocznią, pomocą w trudnych chwilach. 


Przyznam szczerze, że nie była to prosta, ani lekka lektura. Autorka poruszyła tyle trudnych tematów. Przemoc, nękanie, bezpodstawne oskarżenia, kontrola i życie z toksycznymi ludźmi, brak wsparcia, trudne sprawy spadkowe, zastraszanie, ataki, uszkodzenia ciała i mienia. Na szczęście mamy tu również przeciwwagę i światło w tunelu. Jeśli mamy wokoło dobrych ludzi, szczerych, możemy liczyć na ich pomoc i wsparcie. Takie osoby są największą wartością w trudnych chwilach. I nawet jeśli i my przechodzimy trudny czas, nadal możemy być wsparciem dla innych. Kiedy zapominamy o sobie, możemy zyskać wiele więcej.

Nie mogłabym również pominąć pięknego wydania. Publikacja ma wdzięczną i klimatyczną okładkę. Pierwsze strony są intensywne czerwone. To barwa zaczerpnięta z czerwonej gwiazdy betlejemskiej. Ten motyw pojawia się również na barwionych brzegach. Za każdym razem jest mi miło obcować z lekturami dopracowanymi w każdym szczególe.


Czytajcie. To lektura do rozmyślań. Ta lektura wywoła silne emocje. Nie przejdziesz obok niej obojętnie i zapamiętasz ją na długo. Polecam.

Dziękuję Wydawnictwu Zwierciadło za możliwość przeczytania książki.

2 komentarze:

  1. Zdecydowanie planuję przeczytać tę książkę. Słyszałam, że ze względu na głębię tematyki czas Bożego Narodzenia jest w niej tylko tłem, więc można po nią sięgać o każdej porze roku. Nie zdążyłam w grudniu, ale po Twojej recenzji na pewno to nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę koniecznie przeczytać tę powieść Magdy Knedler. Koniecznie.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że masz ochotę podzielić się ze mną swoimi myślami. Dziękuję!